środa, 2 lipca 2014

Chyba wiem, gdzie jest lato...

Czy Wy również macie wrażenie, że lato w tym roku zagrało nam na nosie?
Obserwując moje rośliny w ogrodzie, wydaje mi się, że wszystkie wyglądają jakby lato za chwilę miało się skończyć... Kilka dni temu, wieczorem (dałabym obciąć sobie swoją pustą głowę!) słyszałam świerszcza. . .A może słyszałam coś co chciałam albo i nie chciałam usłyszeć...Sama już nie wiem... No i jeszcze te szpaki! Wybitnie żarłoczne! Obżarły mi prawie wszystkie wiśnie nim zdążyły porządnie dojrzeć (Wiśnie, znaczy się, bo szpaki wyglądały na całkiem dojrzałe). Nic tylko szykują się do srogiej zimy (CHYBA...) ;). Moja biedna głowa nie ogarnia tych dziwactw przyrody. Nic mi się nie chce, nic a nic. A jaka jestem wściekła sama na siebie, że tak nic mi się nie chce!!! Potrzebuję mega kopa w tyłek :D. I lato też potrzebuje solidnego kopa. Bo chyba się po prostu gdzieś zasiedziało. I ja już nawet wiem gdzie! Jak nic siedzi u MUMINKÓW!. Pozdrawiam lawendowo, hortensjowo i różano.

Elmo też z tęsknotą, wypatruje lata :)

Moje ostatnie uszytki

Lambrekin z moim ukochanym motywem lawendy

Zasłonki kuchenne do kompletu












sobota, 21 czerwca 2014

U mnie jak zwykle opóźniony zapłon . . . :D

Dziś kilka zaległych fotek. Będzie trochę ogródkowo i trochę szyciowo. W ostatnich dniach udało mi się popełnić kilka rzeczy uszytkowych:poduszki,pościółkę dla maleńkiej królewny i literkowe girlandy.Pomysł z wypustkami przy pościeli podpatrzyłam u Adeli(pozdrawiam)ojej nawet nie czuję,że rymuję:)Po za tym ogarnęłam trochę ogród,no i dzisiaj już mnie ręce swędzą żeby coś uszyć.A i muszę się pochwalić,że meble ogrodowe z palet są już prawie gotowe,jeszcze tylko malowanie:). Obiecuję,że niebawem pstryknę im fotki.Pozdrawiam i słonka życzę.




























niedziela, 15 czerwca 2014

Upalne przeszycia

Upały jakie nawiedziły nasz piękny kraj ;), kilka dni temu totalnie zdezorganizowały mi pracę. Tak naprawdę to szyć się nie dało. Nie wiem jak u Was, ale u mnie nawet mleko z lodówki było średnio zimne (hi, hi). Teraz korzystając z ochłody muszę nadgonić robotę przed kolejnymi upałami. Tkaninki, które ostatnio zamówiłam są cudne!. Pościel do dziecinnego łóżeczka już prawie gotowa, przede mną jeszcze lambrekin do kuchni... 
No a potem może wreszcie zrobię coś dla siebie? 
W planach mam anielicę w marynarskich klimatach :). 







wtorek, 3 czerwca 2014

bitwa z intruzami

Tak,wiem znowu zaniedbałam swojego bloga,ale jakoś tak po prostu wyjszło:).Tym razem powodem nie było jednak zaszycie się prawie na śmierć.Znalazło się za to kilka innych wymówek:1.Bo po prostu mi się nie chciało.2.Bo kompletnie nie miałam do tego głowy,nękana miliardem życiowych problemów.Ale spoko,ogłaszam wszem i w obec,że nigdzie się nie wybieram.Zostaję na swoim miejscu!!!! 3.Bo moja dużo ode mnie brzydsza połowa okupowała laptopa właśnie wtedy,gdy ja ewentualnie poczułam wenę pisarską. 4.Bo musiałam walczyć z intruzami...
      I właśnie na punkcie czwartym mojego blogowego nieróbstwa chcę się dzisiaj skupić.  
Rośliny w ogrodzie rozrosły się tej wiosny niesamowicie.Jedne już kwitną jak szalone,a inne uginają się pod ciężarem pąków.CUDNIE!ŚLICZNIE,PIĘKNIE,FANTASTYCZNIE!I nagle:zonk!Inwazja obcych,prawie jak z kosmosu!Zielone łyse robale,czarne kudłate gąsiennice,mszyce i diabli wie co jeszcze.Listki z minuty na minutę coraz bardziej obgryzione,ROZPACZ!Domowe sposoby typu roztwór z szarego mydła albo czosnku zawiodły na całej linii,robale roześmiały mi się w twarz.Cóż,ja im do ich ogródków nie włażę,więc bez skrupułów sięgnęłam po broń chemiczną i predatora w postaci Taty.Pomogło.I całe szczęście bo w desperacji gotowa byłam sięgnąć po broń nuklearną;).No a potem,kiedy wreszcie nareszcie w spokoju chciałam sobie posiedzieć na łonie natury,pozachwycać się ocalonymi od zguby roślinkami,nasycić się ich zapachem...przyszła paskudna pogoda;(.Jest szaro,buro,zimno i pada.I nic się nie chce,nic a nic.Nawet pies śpi całymi dniami,jak śpiąca królewna,która ukłuła się wrzecionem...Ale nie zamierzam go całować żeby się obudził;).Czekam jutro na przesyłkę z nowymi tkaninkami i za kilka chwil wracam do szycia.Dość lenistwa,bo szycie musi płynąć dalej.Tymczasem pozdrawiam i słonka życzę i ogrodów bez robali:)PA!