poniedziałek, 16 sierpnia 2021

Letnie klimaty : )

 


                                  Cześć Kochani : )))

Witam Was upalnie.Ostatnimi czasy zapadłam na jakiś totalny nicmisięniechcizm,a temperatury sięgające chyba zyliona stopni konsekwentnie utrzymywały mój stan...Jedyne co robiłam to czytanie stosów książek i utrzymywanie ogrodu w jako takim stanie,a i to w zwoooolnioooonyyyym teeempieeee,w takim kompletnie tempym tempie ; ). Pracownię nawiedzałam tylko wtedy gdy jakimś cudem na chwilę się ochładzało,tak więc z rzadka ; ). I tak,w czerwcu zamarzyły mi się truskawki i muffinki :

 



Pod koniec czerwca naszło mnie jednak na bardziej wakacyjne dekoracje i zapragnęłam wprowadzić nieco nadmorskiego klimatu,takiego wiecie jak z domku przy plaży ; ). Ten temat chodził za mną już kilka lat temu,ale zawsze myślałam,że to głupio,że to fajnie tylko jest naprawdę w domku nad morzem...ALE! Jak tak sobie siedziałam i nic nie robiłam,to zaczęłam rozkminiać ten temat i drążyć i rozbierać go na czynniki pierwsze i doszłam do wniosku,że czemu nie? Przecież do naszego ukochanego Gdańska mamy tylko dwie i pół godziny drogi.Poza tym jak szumią drzewa to wyobrażam sobie,że to szum morza,to nic że jedyne morze jakie mam za płotem to morze żyta,pszenicy tudzież innego rzepaku ; ). Część dekoracji kupiłam,część uszyłam sama,latarnie morskie na kominku też zrobiłam sama,ze śmieci,z tego co znalazłam na strychu i w garażu. I taki oto klimacik :

















Z ostatniego wypadu do Gdańska wróciliśmy z koniem i z kaczorem zakapiorem ; )

 


Ogród jak to ogród,zazwyczaj ma to do siebie,że się z roku na rok rozrasta. W tym roku na przykład rozrósł się o łączki kwiatowe...ale co to będzie i jak to będzie tego nie wie chyba nawet sama łączka a i ja mam mieszane uczucia ; )







Mam w tym roku fazę na floksy,jakoś tak wyjątkowo mnie w tym roku zachwycają.Te z poprzednich lat bardzo się rozrosły :

 

A tu świeżo posadzone od Mamisi : )


Poszalałam w tym roku na tarasie.Nie tylko w kwestii kwiatów popłynęłam ale również i dodatków. Najbardziej jestem zadowolona z zielonych szatersów :




W pewnym momencie zabrakło mi już naczyń do sadzenia kwiatów więc trzeba było odpalić kreatywne myślenie.Znalazłam w garażu samowar taki kompletnie bez sensu stojący co to go Marecki od kogoś dostał równie kompletnie bez sensu.No i jak go Marecki rozbroił przy pomocy jakiejś tam boszówki czy innego narzędzia którego mam zakaz używania,to stał się całkiem sensownym pojemnikiem na roślinę :

 

I tym sposobem powyciągałam różne stare graty na powietrze,niech się dotlenią : ))). Stara szafka,jeszcze starsza waga i różne inne pierdoły,a w dużej mierze to dzięki Agnieszce co to jest równie pofisiowana na tym punkcie jak ja i tak obie się nakręcamy : )*

A Marecki oprócz demontażu samowara zrobił jeszcze piękną ławkę,a każda ławka która stoi w tym miejscu nazywana jest ławeczką zwierzeń :

 

Druga ławeczka stoi zaraz przy wejściu do domu,ale ta już jest kupna i strasznie licha,więc trzeba na niej siadać delikatnie jak dostojna dama : )))

 

 


Kończę ten dzisiejszy wpis,do którego zmobilizowała mnie pani Wanda,gdyby nie to,że dzisiaj na siebie wpadłyśmy,to pewnie letnie klimaty zobaczyły by światło dzienne w grudniu ? Podobno jutro ma się ochłodzić,więc może uda się uruchomić pracownię i porobić coś w klimatach jesiennych ? Trzymajcie kciuki żeby nicmisięniechcizm znowu mnie nie dopadł,ściskam Was mocno i obiecuję,że niebawem pojawię się z czymś nowym i zrobię wszystko co w mojej mocy żeby nie było to na boże narodzenie ; )

                                    Wasza M.: ) *

 
 






 







 






 














 

sobota, 3 kwietnia 2021

Cudownej wiosny życzę wam : )

 


 


Witajcie kochani w tych nadal ześwirowanych czasach : )*

Choć świat zdaje się coraz bardziej dziwny i jakiś taki nie taki,to nasze własne prywatne małe eldorado staramy się utrzymywać w stanie choć trochę zbliżonym do jako takiej,względnie normalnej normalności ; ). Wiadomo jak Wielkanoc to musi być i drób i zwierzyna łowna w postaci mniej lub bardziej kicającej,a i o barana w dzisiejszych czasach też nie trudno ;))). Wędzenie szynek,kiełbas,serów,pieczenie chleba i pasztetu jasna sprawa,bez tego ani rusz.Jednak najbardziej zawsze wyżywam się dekoracyjnie,a że mamy już drugi rok dziwny i nienormalny albo dziwnie nienormalny tudzież nienormalnie dziwny to wyżywam się chyba jeszcze bardziej niż zwykle...No bo tak :na cóż mi nowy ciuch albo but skoro nie ma za bardzo gdzie w tym poszpanować ? Więc pompuję kasę z tak zwanego funduszu reprezentacyjnego w chatę : ))). I potem tak to mniej więcej wygląda :

 






























 I tak się bujam z dnia na dzień ; ). W pracowni czasami też coś tam się tworzy i frunie w dziwny ten świat :

 
















Życzę wam wszystkim kochani moi najmilejsi pięknych świąt Wielkiej Nocy,mimo wszystko,cudownej wiosny w zdrowiu i nadziei że jeszcze kiedyś będzie jak powinno być.Ściskam was mocno i przytulam niczym mięciutkie puszyste owieczki : )***

                                          Wasza M : )***